niebonie

slow, coffe, slow day  slow, coffe, slow day

Nie ma nic bardziej denerwującego niż rady i pouczenia ze strony rodziny, przyjaciół, księdza, szefa. To nie działa. To nigdy nie będzie działać. Budzi raczej wewnętrznego buntownika, który będzie za wszelką cenę próbował udowodnić słuszność własnych poglądów i działań. Ludzie są jak pełne szklanki wody – wydaje się im, że już wszystko wiedzą i nie są gotowi by przyjąć nowe. Przeświadczenie, że prawda którą znam jest jedyną słuszną i absolutną, buduje pewność tego, co wiem na temat świata, ludzi i siebie. Pewność ma jednak swój wielki cień: zamknięcie na nowe. A to nowe może być lepsze, bo bardziej skuteczne i bardziej adekwatne do mojego życia niż stare przekonania. Aby wypełnić pełną szklankę świeżą treścią, trzeba pozbyć się starej. Ot cały sekret większej otwartości na świat i swoje możliwości. Nigdy nie wiesz jakie ograniczające przekonania kryją się w Tobie.

[Klaudia Pingot, Aleksandra Buchholz – FitMind]

Każdy z nas ma swojego „niebonia” albo nawet kilka. Pora wypuścić go na wolność. „Nie bo nie” to nasze ogromne ograniczenia wynikające z lenistwa, strachu, stagnacji, bierności i braku otwartości na nowe i inne. Skąd mamy pewność, że szansa się powtórzy, że inne znaczy gorsze?

||||| Like It 2 I Like It! |||||

to nie constans

slow

Zamiast spróbować się przesunąć na drodze umiemy pokazać palec kierowcy, który jedzie za nami i trąbi bo się spieszy, a nie potrafimy choć kiwnąć głową jak autobus zatrzyma się przy przejściu dla pieszych. Potrafimy nawrzucać kasjerce w markecie na czym świat stoi, że cena się nie zgadza, a nie potrafimy powiedzieć prostego dziękuję odchodząc od kasy. Bez problemu mówimy do dziecka, męża, sąsiadki „daj”, „podaj”, „chcę”, „musisz”, a dziękuję już przez gardło nie przechodzi… Skąd się w nas bierze poczucie, że coś nam się należy? Kto dał nam przywilej wyłącznie wymagania od innych i nie dania choćby minimum od siebie? Żyjemy w przeświadczeniu, że pewne rzeczy trwają i trwać będą bez zmian. To takie naturalne, że urzędnik ma być miły mimo naszych niedopatrzeń, Pani w przedszkolu ma być zakochana w dziecku, które tupie ze złości pół dnia, a w domu zawsze jest pełna lodówka i ciepła zupa. Otóż nie. To nie constans. Żeby móc tego wymagać trzeba dawać kapkę od siebie, trzeba czasem chcieć powiedzieć proste dziękuję, cieszę się, doceniam, dobrze że jesteś. Bo ktoś drugi nie musi być miły, uprzejmy, czuły i zadowolony non stop tylko dlatego, że uraczyliśmy go swoją obecnością.

||||| Like It 4 I Like It! |||||

mapa

map, slow, slow life  map, slow, slow life

w góry chodzimy z mapą i nie na skróty. szlak jaki by nie był wymaga zaangażowania, a góry – wysokie czy nie – szacunku. marzę o tym, żeby Lila [lat 3] pamiętała mając lat 23, że klapki są na basen a nie na Czerwone Wierchy, a butelkę po wodzie i torebkę foliową po kanapce zabiera się z powrotem ze sobą a nie zostawia między kamieniami. bo w to, że pokona kilometry szlaków już nie wątpię.

||||| Like It 3 I Like It! |||||

odkładasz. zapominasz

white flower, rose, white, slow  white flower, rose, white, slow

Słoiczek, butelka po soku, torebka papierowa po winie, które przyszło w prezencie, porcelanowy słonik, wazonik w kropki, książka niedoczytana, koszulka rozmiar za mała… upychasz do szaf, szuflad, pudełek. Odkładasz. Zamykasz. Zapominasz. Jutro się tym zajmę, kiedyś pomyślę, będzie na zaś, na kiedyś, przyda się. Dziś nie, może następnym razem. I tak zbierasz, gromadzisz, odsuwasz od siebie decyzje o ostatecznym losie rzeczy, przesuwasz w czasie i przytłaczasz swój [czasem nie tylko] świat.

A potem mimowolnie, z przyzwyczajenia przenosisz to wszystko właśnie na życie. Kiedy przychodzi czas podjęcia decyzji odkładasz ją na później. Uciekasz. Mówisz: później, potem, kiedyś. Nawarstwiasz w swoim życiu nierozwiązane sprawy jak rozciągnięte i zaplamione tshirty w szafie, jak niepiszące długopisy, wyciągi bankowe i kubki na kawę, których już nie lubisz. Dusisz, tłumisz, dopychasz i zamykasz szufladę choćby na siłę, bo jak nie widać to jakby tego nie było.

Śmiecisz w swoim otoczeniu,  śmiecisz w życiu. Kiedyś przecież otworzysz szafę i niespodziewanie zasypią Cię szpargały, przysypią i przyduszą jeszcze bardziej. Zupełnie jak z odkładanymi na potem sprawami i decyzjami w życiu.

 

 

 

 

||||| Like It 1 I Like It! |||||

collect moments not places

Definitywnie spontaniczny weekend za nami. Ale nie ma dla nas tak naprawdę znaczenia czy wyjazd planowaliśmy czy zdecydowaliśmy o nim w 3 minuty. Nie ma też znaczenia odległość, bo co to za różnica gdzie i jak daleko. Można jechać do Nowej Zelandii i wrócić rozczarowanym, można do Piwnicznej i wspominać całe życie. Wszystko zależy niewątpliwie od tego czego oczekujemy.

Collect moments not places – doskonale opisuje nasz system włóczęgi i przy nim pozostaniemy.

Nie ujmując absolutnie uroku przemyskiej starówce, Arboretum w Bolestraszycach czy Zamku w Łańcucie bo nie ulega on (ten urok) wątpliwości, ale zawsze możemy tam wrócić, a śniadanie w słońcu, miękka biała pościel w hotelu, zapach azalii, cisza przerywana wyłącznie głosem ptaków, burza z gradem, woda z cytryną i poparzony język gorącą zapiekanką już się nie powtórzą pewnie w takim wydaniu i takim zestawieniu. Dlatego zostawiam w głowie emocje, bo do tych pięknych miejsc można wrócić. Choćby na zdjęciach.

Przemyśl, slow, travel, spring  arboretum, slow, travel, spring  arboretum, slow, travel, spring  Łańcut, slow, travel, spring

||||| Like It 2 I Like It! |||||