moje soul food

e  d  c

Zrobiłam leczo i fruwam.

Są smaki, na które czeka się cały rok i choćby nie wiem co, to o innej porze roku nie będą takie jak teraz. Czasem jest to zasługa wyłącznie składników, które właśnie teraz są najlepsze, smak pełny i właściwy tylko latu – małe cukinie, natka pietruszki czy cebula dymka. Tak jak teraz nigdy nie będą smakować truskawki, czereśnie czy rabarbar, za chwilę maliny, jagody i porzeczki, potem dynia i śliwki. Czasem smak jest niepowtarzalny, bo nam coś przypomina np. to jak gotowała mama czy babcia, bo takie jabłko prażone albo budyń albo pierogi ruskie przenoszą nas do dzieciństwa i zawsze już będzie nam dobrze jak je zjemy. To takie właśnie soul food – jedzenie duszy, które syci nie tylko brzuch, ale leczy myśli, rozjaśnia głowę, wypełnia nas dobrymi wspomnieniami.
Ja mam wiele takich smaków, a jednym z nich jest właśnie leczo. Nie interesują mnie przepisy na to prawdziwe węgierskie, bo to które robię we własnej kuchni jest kopią tego, które robi moja Mama. Do bólu warzywne, pomidorowe, z nutą wędzonki i całą górą natki pietruszki.

Jest mi dobrze na duszy.

||||| Like It 2 I Like It! |||||

2 Comments

  1. Chciałabym osiągnąć choć odrobinę tego spokoju ,który wręcz „bije” z Pani bloga…podziwiam ,szanuję i szukam….dobrej nocy…

Komentarze są zamknięte.