czasem jest tak…

Czasem jest tak, że czekasz każdym swoim kawałkiem, każdą tkanką aż uściskasz Kogoś, aż usiądziesz przy jednym stole, albo wsuniesz nogi pod jeden koc.

Czasem jest tak, że jesteś z Kimś cały czas i nagle ta godzina rozmowy poprzedniego wieczoru, ten całus taki zwykły, ta herbata wspólnie wypita sprawia, że kolejny dzień bez tych oczu i dłoni w dłoni jest katorgą. Jest nie ważny. Jest niczym.

Czasem jest tak, że tak bardzo chcesz, żeby przyszedł ten czas wspólny kiedy uciekniecie razem od tego świata. Razem pod wspólny dach, pod jeden ciepły koc, pod to niebo bezkresne, że aż Cię wszystko boli od chcenia.

Czasem jest tak, że ta góralska kolęda rozpuści wszystkie emocje.

Czasem jest tak, że ten rosół gorący przyniesie taką błogość o jakiej marzy się od kilku dni.

Czasem jest tak, że nigdzie te dłonie nie będą Ci bliższe, a herbata bardziej gorąca, a noc i dzień bardziej Wasze…

Bo czasem jest tak, że nie wyobrażasz sobie swojego życia w innym miejscu niż teraz. Właśnie teraz. W tym miejscu. Z tymi emocjami nie zawsze łatwymi. Z tymi Ludźmi ci najdroższymi.

together

fot. /pinterest/

niebonie

slow, coffe, slow day  slow, coffe, slow day

Nie ma nic bardziej denerwującego niż rady i pouczenia ze strony rodziny, przyjaciół, księdza, szefa. To nie działa. To nigdy nie będzie działać. Budzi raczej wewnętrznego buntownika, który będzie za wszelką cenę próbował udowodnić słuszność własnych poglądów i działań. Ludzie są jak pełne szklanki wody – wydaje się im, że już wszystko wiedzą i nie są gotowi by przyjąć nowe. Przeświadczenie, że prawda którą znam jest jedyną słuszną i absolutną, buduje pewność tego, co wiem na temat świata, ludzi i siebie. Pewność ma jednak swój wielki cień: zamknięcie na nowe. A to nowe może być lepsze, bo bardziej skuteczne i bardziej adekwatne do mojego życia niż stare przekonania. Aby wypełnić pełną szklankę świeżą treścią, trzeba pozbyć się starej. Ot cały sekret większej otwartości na świat i swoje możliwości. Nigdy nie wiesz jakie ograniczające przekonania kryją się w Tobie.

[Klaudia Pingot, Aleksandra Buchholz – FitMind]

Każdy z nas ma swojego „niebonia” albo nawet kilka. Pora wypuścić go na wolność. „Nie bo nie” to nasze ogromne ograniczenia wynikające z lenistwa, strachu, stagnacji, bierności i braku otwartości na nowe i inne. Skąd mamy pewność, że szansa się powtórzy, że inne znaczy gorsze?

collect moments not places

Definitywnie spontaniczny weekend za nami. Ale nie ma dla nas tak naprawdę znaczenia czy wyjazd planowaliśmy czy zdecydowaliśmy o nim w 3 minuty. Nie ma też znaczenia odległość, bo co to za różnica gdzie i jak daleko. Można jechać do Nowej Zelandii i wrócić rozczarowanym, można do Piwnicznej i wspominać całe życie. Wszystko zależy niewątpliwie od tego czego oczekujemy.

Collect moments not places – doskonale opisuje nasz system włóczęgi i przy nim pozostaniemy.

Nie ujmując absolutnie uroku przemyskiej starówce, Arboretum w Bolestraszycach czy Zamku w Łańcucie bo nie ulega on (ten urok) wątpliwości, ale zawsze możemy tam wrócić, a śniadanie w słońcu, miękka biała pościel w hotelu, zapach azalii, cisza przerywana wyłącznie głosem ptaków, burza z gradem, woda z cytryną i poparzony język gorącą zapiekanką już się nie powtórzą pewnie w takim wydaniu i takim zestawieniu. Dlatego zostawiam w głowie emocje, bo do tych pięknych miejsc można wrócić. Choćby na zdjęciach.

Przemyśl, slow, travel, spring  arboretum, slow, travel, spring  arboretum, slow, travel, spring  Łańcut, slow, travel, spring

w obliczu

Dzisiaj zupełnie przypadkiem (a może to właśnie nie przypadek?) pojawiła się na moim fb strona udostępniona przez kogoś. Nie wiem przez kogo, ani dlaczego, czasem klikam, a czasem omijam szerokim łukiem takie linki. Dziś kliknęłam i to co przeczytałam zagrało na wielu strunach. Nie przestaję się dziwić, że to co przeczytałam jest tak zadziwiająco trafione …

Więcej

tak się wydaje

Tak się nam tylko wydaje, że jesteśmy hero nie do pokonania, że mamy niekończące się zasoby energii i pokłady sił. Jeszcze to zaplanowane, jeszcze w notesie i kalendarzu spotkanie, poczta, zakupy, tu pojechać, tam zajrzeć, podejrzeć, spróbować, zagadać, wyprać, zetrzeć, ugotować… I tak w kółko. Im wyższe obroty tym więcej w godzinie się mieści. Dumni …

Więcej

sedno

Chcesz. Kupujesz. Masz. Przestawiasz. Wyrzucasz. Oddajesz. Chcesz. Masz. Gromadzisz.
Stajesz pośrodku tego wszystkiego i nic Ci się nie chce. Starasz się odetchnąć, nie umiesz. Chcesz…. Chcesz krzyczeć, bo gdzieś w tym wszystkim nie widzisz siebie.

Chcesz. Dzwonisz, rozmawiasz, zgadzasz się, bierzesz na siebie, skracasz swoją dobę. Stajesz się niewidzialna. Chcesz…. Chcesz krzyczeć, bo gdzieś w tym wszystkim nie widzisz siebie.

Wieczór. Nakrywasz chłodne ramiona kołdrą. Czujesz obok spokojny oddech, Twój dziwnie przyspiesza. Myśl, dogania myśl. Kłębek. Supeł. Śpisz, nie odpoczywasz. Poranek. Oczekiwany wieczorem spokój oddalił się niebezpiecznie. Znów dla stłumienia myśli znajdziesz sobie dzisiaj mnóstwo zajęć, krocząc jak żuraw na długich nogach pomiędzy „muszę”, a … „muszę”. Wieczorem braknie już sił na skupienie, na równe rządki potrzeb, bo przygniotą je przedmioty, zobowiązania, obietnice.

Gdzie jesteś pośród tego wszystkiego? Gdzie pośród rzeczy, zobowiązań, obietnic jesteś? Czy cokolwiek sprawia CI jeszcze przyjemność?

Poranek. Pusty pokój. Pusty dom. Bose stopy dotykają chłodnej podłogi. Otwierasz usta, ale nikt Cię nie słyszy. Ty nie słyszysz oddechu miarowego obok. Szukasz, czekasz, chcesz, nie masz. Miarowo tyka tylko zegar i puls. Nie ma śmiechu ukochanego rozsypującego się po pomieszczeniu. Nie ma zapachu jajecznicy na śniadanie. Nie ma… Jesteś Ty. Kim jesteś bez tego wszystkiego przy czym poprzedniego dnia przyszedł sen? Byli Oni, były rzeczy, zobowiązania, obietnice. Są rzeczy, długi, terminy, nie ma Ich. W którym miejscu był Twój sens? Chcesz… Czego chcesz jak wszystko miałaś. Nie umiałaś wybrać. Nie masz nic.

Rzeczy są i będą. Oni są, jeszcze są… Wyhamuj póki czas.

pióra

5 minut

znalezione dziś…

Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut. Życie – to jest następne pięć minut. A jednak robimy wszystko, żeby o tym nie myśleć. Plany, nadzieje, lęki – dotyczą przyszłych tygodni, miesięcy, lat, a nawet dziesięcioleci. W nich wyłącznie żyjemy, czyli nie żyjemy, ale wyobrażamy sobie życie. Ze strachu przed następnymi pięcioma minutami? Czy z nudów? Bo następne pięć minut prawie zawsze jest bardzo nieefektowne. Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce, a potem z powrotem na to samo miejsce, wstać, usiąść, zareagować. A jednak nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia. (Chyba że wyobraźnia jest życiem. W takim razie odwołuję wszystko). Taka jest prawda.

S. Mrożek

24 godziny

[…] Pędzimy na oślep. Kupujemy więcej, pracujemy więcej, ale niestety zła informacja – doba miała i ma tylko 24 godziny i raczej nie zanosi się, aby mogło się to zmienić. Dlatego jedyne, co nam pozostaje, to zmienić nasz tryb życia, aby pewnego dnia nie obudzić się sfrustrowanym, wypalonym, zagonionym w kąt przez własne lęki, że nie nadążamy za własnym życiem.


www.theroommagazine.pl

wyloguj się

skoncentruj się, wyłącz telefon, wyłącz telewizor, radio, usiądź, usiądź przy stole nad talerzem parującej zupy i poczuj jej smak. pamiętasz jak smakuje domowa zupa? poczuj jak jej ciepło wypełnia Cię od środka. pamiętasz jak wygląda pusty talerz, czy tylko w biegu jesz i niedojadasz? jedzenie to nie tylko paliwo dla mięśni to też paliwo dla …

Więcej